niedziela, 30 sierpnia 2026

JAK ODZYSKAĆ RADOŚĆ ?

 

Jak odzyskać radość życia? Czasami trzeba się zatrzymać i zapytać: „A czego ja właściwie potrzebuję?”

Mariola pojechała na urlop z myślą, że wreszcie odpocznie.

Miała nadzieję, że kilka dni z dala od codziennych obowiązków pozwoli jej nabrać sił.

Początkowo jednak nie potrafiła się odprężyć.

Myślami wciąż była przy pracy, rodzinie, obowiązkach i sprawach, które trzeba było załatwić po powrocie.

Aż pewnego dnia usiadła spokojnie i nagle dotarło do niej coś, czego wcześniej nie chciała albo nie potrafiła zauważyć.

Od miesięcy nie śmiała się naprawdę.

Nie pamiętała, kiedy ostatnio zrobiła coś tylko dla siebie.

Coraz częściej żyła według potrzeb innych ludzi.

Trzeba było być dobrą pracownicą, partnerką, mamą, córką, przyjaciółką.

Była potrzebna wszystkim, tylko coraz mniej obecna dla samej siebie.

I wtedy pojawiło się pytanie:

„Czy ja jeszcze żyję swoim życiem, czy tylko wypełniam kolejne obowiązki?”

To pytanie może być początkiem ważnej zmiany.

Odzyskanie radości życia nie zawsze oznacza wielką rewolucję.

Czasami zaczyna się od zatrzymania, zauważenia własnych emocji i powolnego odbudowywania kontaktu ze sobą.

Po pierwsze: uświadom sobie, co naprawdę czujesz

Zanim zaczniemy szukać sposobów na szczęście, warto odpowiedzieć sobie na inne pytanie:

„Co się ze mną właściwie dzieje?, Czy jestem zmęczona?, Smutna?

Rozczarowana?, Przeciążona?, Zła?, Samotna?

A może po prostu od dawna funkcjonuję na autopilocie?

Samo zauważenie emocji nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale jest ważnym początkiem i tutaj warto się zatrzymać i zapytać - co ja czuję ? dlaczego tak się czuję? Na to drugie pytanie może być ciężko na początku znaleźć odpowiedź...

Badania nad świadomością emocjonalną pokazują, że istotna jest nie tylko zdolność zauważania emocji, ale również ich rozumienia i nazywania.

Nowsza metaanaliza obejmująca 307 badań i ponad 100 tysięcy osób wskazuje, że klarowność emocjonalna ma istotny związek z poziomem psychologicznego dystresu.

Dlatego warto czasami zatrzymać się na kilka minut i zapytać:

Co teraz czuję?, Od kiedy tak się czuję?, Co najbardziej odbiera mi energię?, Czego mam w życiu za dużo?, Czego mam za mało?

Kiedy ostatni raz zrobiłam coś, co naprawdę sprawiło mi przyjemność?

Czy podejmuję decyzje dlatego, że tego chcę, czy dlatego, że „powinnam”?

To nie jest egoizm.

To jest kontakt ze sobą.

Po drugie: praktykuj wdzięczność

Wdzięczność może wydawać się bardzo prostym ćwiczeniem.

W rzeczywistości jest jednym z najlepiej przebadanych narzędzi psychologii pozytywnej.

Nie chodzi jednak o udawanie, że wszystko jest dobrze.

Wdzięczność nie oznacza:

„Nie mam prawa narzekać, bo inni mają gorzej”.

Oznacza raczej:

„W moim życiu, pomimo trudności, istnieją również rzeczy, które mają dla mnie wartość”.

To ogromna różnica.

Badania pokazują, że regularne interwencje oparte na wdzięczności mogą przynosić niewielką, ale istotną poprawę dobrostanu.

W dużej metaanalizie obejmującej 145 publikacji, 163 próby badawcze i ponad 24 tysiące uczestników stwierdzono pozytywny wpływ praktyk wdzięczności na dobrostan, szczególnie w obszarze pozytywnych emocji.

Podobne wnioski przyniosła wcześniejsza metaanaliza 25 randomizowanych badań obejmujących 6745 osób.

Praktyki związane z wyrażaniem wdzięczności wiązały się z poprawą m.in. szczęścia, satysfakcji z życia i pozytywnego afektu.

Jak zacząć?

Wieczorem zapisz trzy rzeczy, za które jesteś wdzięczna.

Nie muszą być wielkie.

„Wypiłam rano dobrą kawę”.

„Ktoś mnie dziś przytulił”.

„Miałam dziesięć minut ciszy”.

„Słońce świeciło przez okno”.

„Zaśmiałam się”.

„Mam osobę, do której mogę zadzwonić”.

"Usłyszałam dziś od kogoś coś miłego"

Chodzi o nauczenie naszej uwagi dostrzegania także tego, co dobre, a nie wyłącznie tego, co wymaga naprawy.

Po trzecie: nie czekaj, aż radość sama wróci

Kiedy przez długi czas nic nas nie cieszy, możemy wpaść w pułapkę czekania.

„Jak poczuję się lepiej, pójdę na spacer”.

„Jak będę miała więcej energii, spotkam się z przyjaciółką”.

„Jak skończą się obowiązki, zacznę robić coś dla siebie”.

Problem polega na tym, że obowiązki często się nie kończą a nawet stale ich przybywa...

Dlatego psychologia wykorzystuje między innymi podejście określane jako aktywacja behawioralna.

Jednym z jego założeń jest stopniowe zwiększanie aktywności, które mogą przynosić poczucie przyjemności, sensu lub kontaktu z innymi ludźmi.

Nie trzeba od razu planować wielkiej podróży.

Może wystarczy spacer.

Telefon do przyjaciółki.

Muzyka, której dawno się nie słuchało.

Książka.

Taniec w kuchni.

Wyjście na kawę.

Godzina bez telefonu.

Powrót do dawnego hobby nawet jeśli dziś uważasz, że to strata czasu ale można zobaczyć jak się czujesz gdy przeznaczysz pół godziny na hobby, które dawno sprawiło Tobie kiedyś radość

A czasami coś zupełnie nowego.

Nie czekaj, aż będziesz mieć ochotę żyć.

Zacznij od małych działań, które mogą pomóc tej ochocie powrócić.

Po czwarte: zacznij robić coś tylko dla siebie

Mariola przez lata była przekonana, że dbanie o innych jest dowodem miłości.

I rzeczywiście — troska o innych jest czymś pięknym.

Problem pojawia się wtedy, gdy człowiek całkowicie znika za swoimi rolami.

Dlatego warto zadać sobie pytanie:

„Gdybym dzisiaj nie musiała spełniać żadnych oczekiwań innych osób, co zrobiłabym dla siebie?”

Może odpowiedź będzie zaskakująco prosta.

Może chciałabyś spać dłużej.

Może wyjechać na weekend.

Może zacząć malować.

Może częściej spotykać się z przyjaciółkami.

Może chodzić na basen.

Może nauczyć się języka.

A może po prostu potrzebujesz codziennie mieć pół godziny, w której nikt niczego od Ciebie nie chce.

To nie jest luksus.

To może być element dbania o własny dobrostan.

Po piąte: pielęgnuj relacje

Radość życia bardzo często pojawia się w kontakcie z drugim człowiekiem.

Nie chodzi o liczbę znajomych.

Chodzi o prawdziwą bliskość.

O rozmowę.

Śmiech.

Poczucie bycia zauważoną.

I możliwość powiedzenia:

„Dzisiaj nie mam się dobrze”.

Warto więc wrócić do ludzi, przy których możemy być sobą.

Zadzwonić.

Umówić się na spacer.

Zaproponować kawę.

Powiedzieć komuś:

„Brakowało mi naszego kontaktu”.

Czasami jedna szczera rozmowa jest więcej warta niż dziesiątki powierzchownych kontaktów.

Po szóste: odzyskaj małe przyjemności

Radość życia nie zawsze wraca jako wielkie „wow”.

Częściej pojawia się po cichu.

Najpierw zauważasz, że muzyka sprawiła Ci przyjemność.

Potem, że śmieszy Cię jakiś żart.

Później orientujesz się, że przez godzinę nie myślałaś o problemach.

A któregoś dnia łapiesz się na tym, że naprawdę się śmiejesz.

Dlatego warto stworzyć własną listę małych rzeczy, które kiedyś sprawiały Ci przyjemność.

I zacząć je przywracać.

Jedną po drugiej.

I jeszcze jedno: nie wymagaj od siebie ciągłego szczęścia

Odzyskiwanie radości życia nie oznacza, że od teraz będziemy codziennie uśmiechnięci.

Życie składa się z różnych emocji.

Smutek jest potrzebny.

Złość jest potrzebna.

Rozczarowanie jest częścią życia.

Zmęczenie również.

Celem nie jest więc pozbycie się wszystkich trudnych emocji.

Celem jest odzyskanie poczucia, że mamy wpływ na swoje życie, potrafimy rozpoznawać własne potrzeby i znajdujemy w nim miejsce również na to, co daje nam energię, sens i przyjemność.

A co, jeśli nic mnie nie cieszy od dłuższego czasu?

To bardzo ważne pytanie.

Jeśli brak radości, przyjemności i zainteresowania życiem utrzymuje się tygodniami, szczególnie gdy towarzyszą mu problemy ze snem, silne zmęczenie, poczucie beznadziei, wycofanie z kontaktów czy trudności w codziennym funkcjonowaniu, warto porozmawiać z coachem, z terapeutą.

Dziękuję że odwiedzacie mój blog.

Jeśli masz problem warto do mnie napisać dobrycoach@wp.pl

Dziękuję że czytacie mój blog, dziękuję za emaile, czytam je wszystkie i uważnie...

Oprócz pisania bloga chciałabym moim Czytelnikom polecić zakupy na Allegro u Sarinoko. Tam ostatnio kupiłam cenną filiżankę Miśnia w bardzo dobrej cenie w licytacji i piękne kolczyki też w przystępnej cenie Wystarczy kliknąć na napis  Sarinoko i obejrzeć piękne rzeczy... piękną biżuterię i wspaniałą porcelanę OTO LINK TRZEBA GO SKOPIOWAĆ LUB WPISAĆ W GOOGLE HASŁO SARINOKO To link do skopiowania https://allegro.pl/uzytkownik/SARINOKO 

niedziela, 16 sierpnia 2026

JAK PRZESTAĆ BYĆ OFIARĄ NARCYZA GDY JESTEŚ W ZWIĄZKU Z NARCYZEM? JAK ODEJŚĆ OD NARCYZA?

   Jak przestać być ofiarą narcyza? 

Historia Anny i droga do odzyskania samej siebie. Chcę jednak podkreślić, problem narcyzmu dotyczy też kobiet, dziś coraz więcej kobiet ma cechy narcystyczne. Niedługo opiszę ten problem ale z punktu widzenia mężczyzny, który jest w związku z kobietą która jest  nadmiernie skupiona na sobie... 

     Dziś jednak historia opisana z perspektywy kobiety....na przykładzie Anny.

Anna pracowała w dużym koncernie. Była spokojną, zadbaną i atrakcyjną kobietą. Nie potrzebowała wielkich emocjonalnych burz. Marzyła o zwyczajnym, dobrym związku – o bliskości, wzajemnym szacunku, bezpieczeństwie i partnerze, przy którym mogłaby czuć się naprawdę sobą. 

    Kiedy poznała Marcina, była przekonana, że właśnie spotkała człowieka, na którego czekała. Marcin był początkowo niezwykle uważny.

 Interesował się Anną, słuchał jej, prawił jej komplementy, organizował wspólne wyjścia i sprawiał, że czuła się wyjątkowa. 

Był dokładnie taki, jakiego chciała widzieć w swoim partnerze. Anna nie wiedziała wtedy, że w niektórych relacjach pierwsze miesiące mogą wyglądać zupełnie inaczej niż późniejsze życie razem. 

      Po czterech latach związku para zdecydowała się zamieszkać wspólnie.

 I właśnie wtedy Anna zaczęła odkrywać drugą stronę Marcina.

 Nagle okazało się, że w ich związku niemal wszystko musi kręcić się wokół niego. Jego praca była ważniejsza. Jego zmęczenie było ważniejsze. Jego problemy były ważniejsze. Jego plany były ważniejsze. Jego nastrój często decydował o atmosferze w całym domu. A potrzeby Anny stopniowo schodziły na dalszy plan. 

Kiedy chciała powiedzieć, że coś ją zraniło, Marcin potrafił odpowiedzieć: „Znowu przesadzasz”. Kiedy próbowała porozmawiać o związku, słyszała: „Nie mam czasu na twoje dramaty”. Kiedy prosiła o większe zaangażowanie, odpowiadał: „Przecież wszystko dla ciebie robię”" Inna kobieta mając takiego mężczyznę jak ja, byłaby szczęśliwa a Ty ciągle na mnie narzekasz". Kiedy była zmęczona, potrafił powiedzieć: „Ty zawsze jesteś niezadowolona”. 

    Anna coraz częściej zaczęła zastanawiać się, czy problem rzeczywiście nie tkwi w niej. 

Może jest zbyt wymagająca? Może za dużo oczekuje? Może powinna być bardziej cierpliwa? Może rzeczywiście jest przewrażliwiona? 

I właśnie tutaj rozpoczął się najtrudniejszy etap jej historii – Anna zaczęła tracić zaufanie do własnych odczuć. Z czasem nauczyła się chodzić po domu „na palcach”. 

Obserwowała nastrój Marcina. Zastanawiała się, kiedy najlepiej coś powiedzieć, a kiedy lepiej milczeć. 

      Rezygnowała z rozmów, żeby nie wywoływać kolejnej awantury. Przestała mówić wprost o swoich potrzebach. 

   Zamiast „potrzebuję, żebyś mnie wysłuchał”, mówiła: „Może kiedyś będziesz miał chwilę, to porozmawiamy”. 

Zamiast „to mnie zraniło”, mówiła: „Może źle to odebrałam”. Coraz częściej przepraszała, nawet kiedy sama nie wiedziała, za co właściwie przeprasza. Jednocześnie Marcin nie był cały czas taki sam. Czasami potrafił znowu być czuły, troskliwy i kochający. Potrafił powiedzieć Annie, że ją kocha. Czasami przepraszał. Czasami przez kilka dni zachowywał się tak, jak mężczyzna, którego poznała na początku związku. I wtedy Anna odzyskiwała nadzieję. Myślała: „Może on naprawdę się zmieni”. „Może zrozumiał”. „Może miał po prostu gorszy czas”.
Problem polegał jednak na tym, że po pewnym czasie wszystko wracało do starego schematu. Krytyka, lekceważenie, obwinianie, koncentracja na jego potrzebach i pomniejszanie jej emocji.

    Anna zaczęła żyć nie tyle własnym życiem, ile oczekiwaniem na kolejny dobry moment. To właśnie w takich sytuacjach człowiek może stopniowo utracić poczucie własnej wartości. 

   Warto jednak podkreślić jedną rzecz: określenie „narcyz” jest często używane w języku potocznym, ale nie oznacza automatycznie rozpoznania narcystycznego zaburzenia osobowości. 

Taką diagnozę może postawić wyłącznie odpowiednio wykwalifikowany specjalista. 

Dlatego w historii Anny najważniejsze nie jest to, czy Marcin rzeczywiście spełniałby kryteria jakiejś diagnozy. 

Najważniejsze jest to, jak ją traktował i co do niej mówi. Jeżeli partner regularnie poniża, manipuluje, kontroluje, ignoruje potrzeby drugiej osoby, wzbudza w niej poczucie winy, podważa jej odczucia albo przekracza jej granice, mamy do czynienia z zachowaniami, które mogą być bardzo szkodliwe niezależnie od tego, jaką etykietę diagnostyczną można by im przypisać. 

Badania naukowe pokazują, że związek między narcystycznymi cechami a przemocą wobec partnera rzeczywiście istnieje, choć nie oznacza to, że każda osoba posiadająca cechy narcystyczne będzie stosowała przemoc. 

W systematycznym przeglądzie i metaanalizie opublikowanej w „Trauma, Violence, & Abuse” w 2024 roku przeanalizowano 22 badania obejmujące łącznie 11 520 uczestników. Autorzy stwierdzili słabą, ale istotną dodatnią zależność między cechami narcystycznymi a stosowaniem przemocy wobec partnera. 


Przemoc w związku nie musi oznaczać uderzenia, popychania czy fizycznego zagrożenia. Człowiek może być bardzo głęboko zraniony również przez długotrwałe poniżanie, kontrolowanie, izolowanie, zastraszanie, lekceważenie czy manipulowanie emocjami. Szczególnie ważne są tutaj badania dotyczące przemocy psychicznej.

 W dużym przeglądzie systematycznym i metaanalizie obejmującym 194 badania analizowano związek przemocy psychicznej w relacjach z PTSD, depresją i lękiem. Wyniki wskazywały na silne związki przemocy psychicznej z tymi problemami zdrowia psychicznego. Szczególnie istotny był związek kontroli przymusowej z objawami PTSD, natomiast przemoc emocjonalna i werbalna oraz dominacja i izolowanie wiązały się szczególnie z depresją. Autorzy podkreślili, że przemoc psychiczna może być doświadczeniem traumatycznym.

 To bardzo ważne w historii Anny, ponieważ osoba z zewnątrz mogłaby powiedzieć: „Ale przecież Marcin jej nie bije”. 

Taki argument nie rozwiązuje problemu. Człowiek nie musi być bity, żeby cierpieć. Długotrwałe poniżanie, kontrolowanie, zastraszanie czy podważanie własnych odczuć może mieć poważne konsekwencje psychiczne. Inny przegląd systematyczny dotyczący doświadczeń przemocy ze strony partnera wykazał związki przemocy partnerskiej z depresją, zespołem stresu pourazowego i lękiem, a autorzy zwrócili uwagę, że wpływ przemocy psychicznej na zdrowie psychiczne może być większy, niż wcześniej sądzono. Badania dotyczące tzw. gaslightingu również pomagają zrozumieć, dlaczego osoba taka jak Anna może zacząć wątpić we własną pamięć, ocenę sytuacji i emocje. Przegląd systematyczny opublikowany w 2025 roku wskazuje, że gaslighting może obejmować manipulowanie percepcją i poznaniem, przemoc emocjonalną i psychiczną oraz zachowania związane z kontrolą i władzą. 

Wśród konsekwencji opisywanych u osób doświadczających takich zachowań wymieniano między innymi zaburzenie zaufania do własnej pamięci i postrzegania rzeczywistości, cierpienie emocjonalne oraz izolację społeczną. 

To właśnie dlatego Anna tak długo nie potrafiła odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czy naprawdę dzieje się ze mną coś złego, czy może po prostu przesadzam?”.

 Kiedy człowiek wielokrotnie słyszy, że jego emocje są przesadzone, że źle zapamiętał wydarzenie albo że „znowu robi problem”, może zacząć traktować własne odczucia jako niewiarygodne. 

     Dlatego jednym z pierwszych kroków wychodzenia z takiej relacji jest odzyskanie prawa do własnej perspektywy. Anna zaczęła więc zapisywać konkretne sytuacje. Nie po to, aby stworzyć akt oskarżenia przeciwko Marcinowi. Chciała po prostu zobaczyć, co naprawdę się dzieje. Kiedy zapisywała wydarzenia, zaczęła dostrzegać wzorzec. To nie był jeden zły wieczór. Nie był to pojedynczy nieudany dialog. Był to powtarzający się sposób funkcjonowania.

     I właśnie wtedy Anna zaczęła rozumieć, że nie musi w nieskończoność udowadniać Marcinowi, że jej uczucia są prawdziwe. 

    Nie każda rozmowa musi kończyć się jego przyznaniem jej racji. Nie musi przez trzydzieści minut tłumaczyć, dlaczego coś ją zraniło. Nie musi przekonywać go, że ma prawo być zmęczona. Nie musi prosić o pozwolenie na własne emocje. Zaczęła uczyć się granic. Granica nie brzmi: „Marcin musi przestać się tak zachowywać”. Granica brzmi: „Jeżeli rozmowa zamienia się w obrażanie, kończę ją”. „Nie będę kontynuować tej rozmowy, jeżeli jestem poniżana”. „Nie zgadzam się na krzyk”. „Wrócę do tej rozmowy, kiedy będziemy mogli rozmawiać spokojnie”. 

Granica jest decyzją dotyczącą własnego zachowania, a nie próbą kontrolowania drugiej osoby. 

Anna musiała również zrozumieć, że nie jest odpowiedzialna za to, aby Marcin był zawsze zadowolony. Przez lata próbowała przewidywać jego nastroje i dopasowywać się do nich. Myślała, że jeśli będzie spokojniejsza, milsza, bardziej cierpliwa i bardziej wyrozumiała, w domu zapanuje spokój. Ale człowiek, który cały czas dostosowuje się do cudzych emocji, może w pewnym momencie przestać wiedzieć, co sam czuje. 

     Dlatego Anna zaczęła zadawać sobie pozornie proste pytanie: 

„Czego ja właściwie chcę?”. Takiego pytania Anna sobie nigdy nie zadawała.

Początkowo odpowiedź nie była łatwa bo w związku z narcyzem jest się przyzwyczajonym do myślenia o swoim partnerze. Anna przez długi czas myślała przede wszystkim o tym, czego chce Marcin. Jego planach, jego pracy, jego problemach i jego nastroju. 

     Teraz zaczęła powoli wracać do siebie. Spotykała się z przyjaciółkami. Wróciła do zainteresowań, z których wcześniej zrezygnowała. Zaczęła ponownie planować własne życie. Zaczęła też rozmawiać z osobami, którym ufała. To było ważne, ponieważ trudne relacje mogą prowadzić do izolacji. 

Człowiek zaczyna wstydzić się tego, co dzieje się w domu. Nie chce opowiadać bliskim, ponieważ boi się, że usłyszy: „A nie mówiłam?”. Albo: „To dlaczego z nim jesteś?”. Tymczasem potrzebne jest coś zupełnie innego – wysłuchanie bez osądzania. Anna w końcu powiedziała swojej przyjaciółce: „Nie wiem już, czy to ja jestem problemem”. Samo wypowiedzenie tego zdania było dla niej ważne. Po raz pierwszy ktoś spokojnie jej wysłuchał. Nie powiedział jej, co ma zrobić. Nie zmuszał jej do natychmiastowej decyzji. Po prostu potraktował jej doświadczenie poważnie. To również jest ważna część wychodzenia z relacji, w której człowiek został pozbawiony poczucia sprawczości. Odzyskiwanie siebie nie zawsze oznacza natychmiastowe odejście. Czasami człowiek potrzebuje czasu, aby przygotować się emocjonalnie, finansowo i organizacyjnie. Czasami para mieszka razem, ma wspólne zobowiązania, dzieci, kredyt lub inne zależności. Dlatego decyzja o rozstaniu powinna uwzględniać realną sytuację konkretnej osoby. Jeśli jednak w relacji pojawiają się groźby, przemoc, stalking, kontrolowanie pieniędzy, niszczenie rzeczy, zastraszanie lub inne zachowania zagrażające bezpieczeństwu, priorytetem powinno być bezpieczeństwo i skorzystanie z profesjonalnej pomocy, a nie próba „wygrania” kolejnej rozmowy. 

 Warto pamiętać że jest zależność między cechami narcystycznymi a przemocą psychiczną czy też fizyczną.

 Z moich doświadczeń wynika, że nie warto zadawać sobie pytania „Czy mój partner jest narcyzem? lub czy moja partnerka ma cechy narcystyczne?”.

Znacznie ważniejsze pytania brzmią: „

Czy czuję się przy nim bezpiecznie?”,

 „Czy moje granice są respektowane?”, 

„Czy mogę wyrażać swoje potrzeby bez lęku?”, 

„Czy jestem regularnie poniżana lub obwiniana?”, 

„Czy coraz częściej wątpię w siebie?”, 

„Czy moje życie zaczęło kręcić się wyłącznie wokół jego potrzeb?”

. Jeśli odpowiedzi są niepokojące, problem zasługuje na poważne potraktowanie niezależnie od tego, czy partner posiada jakąkolwiek diagnozę. Historia Anny pokazuje również coś bardzo ważnego: przestanie bycia „ofiarą” nie polega na tym, że pewnego ranka człowiek budzi się nagle silny i całkowicie odporny na manipulację. To proces. Czasami zaczyna się od bardzo małego kroku. 

Od powiedzenia: „Nie podoba mi się sposób, w jaki do mnie mówisz”. Od telefonu do przyjaciółki. Od pierwszej rozmowy z coachem lub terapeutą.

Od uporządkowania własnych finansów. Od zapisania faktów. Od powiedzenia „nie”. Od przypomnienia sobie, kim było się przed związkiem. Anna zaczęła rozumieć, że przez lata próbowała odzyskać mężczyznę, którego poznała na początku. Tymczasem być może ważniejsze było odzyskanie samej siebie. Pewnego wieczoru siedziała w kuchni i przypomniała sobie, jaka była cztery lata wcześniej. Pewna siebie. Spokojna. Pełna energii. Miała własne plany, przyjaciół, zainteresowania i marzenia.

 I wtedy zadała sobie pytanie: „Kiedy zaczęłam przepraszać za to, że czegoś potrzebuję?”. 

To pytanie było dla niej przełomowe. Zrozumiała, że jej potrzeby nie były problemem. Problemem było to, że przez długi czas nauczyła się je ukrywać, aby utrzymać spokój w związku. I właśnie wtedy zaczęła odzyskiwać własny głos. Przestać być ofiarą nie oznacza przestać być człowiekiem, który cierpi. Oznacza odzyskać przekonanie, że ma się wpływ na własne decyzje. Można bać się i jednocześnie stawiać granice. Można być zagubionym i jednocześnie szukać pomocy. Można kochać drugą osobę i jednocześnie uznać, że pewne zachowania są nie do zaakceptowania. Można mieć wspólną historię i jednocześnie zdecydować, że przyszłość będzie wyglądała inaczej. Najważniejsza zmiana w historii Anny nie polegała więc na tym, że Marcin nagle się zmienił. Najważniejsza zmiana wydarzyła się w niej samej. Anna przestała uzależniać swoją wartość od jego opinii. Zrozumiała, że nie jest „trudna” tylko dlatego, że ma potrzeby. Nie jest egoistką tylko dlatego, że stawia granice. Nie jest winna temu, że ktoś źle ją traktuje. Nie musi udowadniać, że zasługuje na szacunek. I przede wszystkim zrozumiała, że ma prawo wybrać siebie. Zdrowa relacja nie wymaga, aby jedna osoba stale znikała, żeby druga mogła czuć się dobrze. Miłość nie powinna wymagać rezygnacji z własnej godności, głosu i tożsamości. Jeśli więc dziś ktoś zadaje sobie pytanie: „Jak przestać być ofiarą narcyza?”, być może warto zacząć od innego pytania: „Jak mogę krok po kroku odzyskać siebie?”. Bo właśnie tam często zaczyna się prawdziwa zmiana.

Co mówią badania naukowe?

Warto podsumować najważniejsze wnioski z badań, na których opiera się ten artykuł:

1. Narcystyczne cechy a przemoc wobec partnera. Metaanaliza 22 badań obejmujących 11 520 osób wykazała słabą, ale istotną zależność między cechami narcystycznymi a stosowaniem przemocy wobec partnera. Związek był szczególnie widoczny w przypadku przemocy psychicznej i cyberprzemocy.

2. Przemoc psychiczna może poważnie wpływać na zdrowie psychiczne. Przegląd systematyczny obejmujący 194 badania wykazał silne związki przemocy psychicznej z PTSD, depresją i lękiem. Autorzy wskazali również, że kontrola przymusowa była szczególnie związana z PTSD, a przemoc emocjonalna, werbalna, dominacja i izolacja z depresją.

3. Gaslighting może podważać zaufanie do własnej percepcji. Przegląd systematyczny z 2025 roku wskazuje, że gaslighting obejmuje m.in. manipulowanie percepcją i poznaniem, przemoc emocjonalną i psychiczną oraz zachowania związane z kontrolą. Wśród opisywanych konsekwencji znajdują się m.in. zaburzenie zaufania do własnej pamięci i postrzegania rzeczywistości, cierpienie emocjonalne i izolacja.

4. Przemoc partnerska wiąże się z większym ryzykiem problemów psychicznych. Duża metaanaliza obejmująca 201 badań i 250 599 kobiet wykazała zwiększone prawdopodobieństwo m.in. depresji, PTSD i myśli oraz zachowań samobójczych wśród osób doświadczających przemocy ze strony partnera.

5. Pomoc ma znaczenie. Przeglądy badań nad interwencjami dla osób doświadczających przemocy partnerskiej wskazują, że pomoc psychospołeczna może być elementem wspierającym poprawę zdrowia psychicznego, bezpieczeństwa, poczucia własnej skuteczności i jakości życia.

Najważniejszy wniosek: nie trzeba mieć pewności, że partner jest „narcyzem”, aby potraktować własne cierpienie poważnie i zmianę uznać za konieczną. Etykieta nie jest najważniejsza. Najważniejsze jest zachowanie, jego powtarzalność oraz wpływ, jaki wywiera ono na drugą osobę. Jeśli w związku człowiek coraz częściej czuje lęk, bezsilność, dezorientację, poczucie winy i traci kontakt z własnymi potrzebami, jest to sygnał, którego nie należy ignorować. Zadaj sobie ważne pytanie jak się czuję np. jak partner przychodzi do domu czy czujesz lęk, niepokój ?

Jeśli masz problem ,  wystarczy napisać do mnie, z chęcią pomogę - mój email- dobrycoach@wp.pl

Dziękuję pięknie, że czytacie mój blog, dziękuję za emaile.

Oprócz pisania bloga chciałabym moim Czytelnikom polecić zakupy na AllegroSarinoko. Tam ostatnio kupiłam cenną filiżankę Miśnia w bardzo dobrej cenie w licytacji i piękne kolczyki też w przystępnej cenie Wystarczy kliknąć na niebieski napis Sarinoko i obejrzeć piękne rzeczy... piękną biżuterię i wspaniałą porcelanę OTO LINK TRZEBA GO SKOPIOWAĆ LUB WPISAĆ W GOOGLE HASŁO SARINOKO To link do skopiowania https://allegro.pl/uzytkownik/SARINOKO  

wtorek, 28 lipca 2026

JAK PORADZIĆ SOBIE Z ODWLEKANIEM DLACZEGO CIĘŻKO JEST SIĘ ZMOBILIZOWAĆ?

Dlaczego odwlekamy ważne zadania i jak sobie z tym poradzić?

Problem opisze na przykładzie Ireny, imiona i inne szczegóły zmieniłam aby nie można było zidentyfikować osobę.

Irena ma 29 lat. Kilka lat temu ukończyła studia i obecnie pracuje w małej firmie. Jest ambitna, inteligentna i dobrze zna się na swojej pracy. Mimo tego każdego dnia zmaga się z problemem, który coraz bardziej wpływa na jej życie zawodowe i prywatne – odwlekaniem wykonywania obowiązków.

Każdego ranka obiecuje sobie, że zacznie od najważniejszych zadań. Jednak najpierw sprawdza pocztę elektroniczną, potem przegląda media społecznościowe, patrzy na co piszą znajomi na Facebooku,  odpowiada na mniej istotne wiadomości lub zajmuje się drobnymi sprawami a czasami poczyta krótkie informacje czy też plotki o gwiazdach filmu i muzyki. Najważniejsze projekty odkłada na później.

Z czasem zaległości zaczynają się piętrzyć. Szef już kilkukrotnie zwrócił jej uwagę, że nie ukończyła dwóch projektów przygotowywanych dla ważnych klientów. Irena czuje coraz większy stres, ale zamiast rozpocząć pracę, jeszcze bardziej odkłada ją na później.

Podobnie wygląda sytuacja w domu. Sprzątanie, pranie czy porządkowanie dokumentów ciągle przekłada na kolejny dzień. W mieszkaniu panuje bałagan, a partner coraz częściej narzeka, że Irena jest nieorganizowana i trudno na niej polegać. To prowadzi do nieporozumień i napięć w ich związku.

Wieczorem Irena ma poczucie winy. Wie, że mogła zrobić więcej, jednak zmęczenie i stres powodują, że odkłada obowiązki na następny dzień. W ten sposób wpada w błędne koło odwlekania.


Dlaczego Irena odwleka zadania?

Odwlekanie (prokrastynacja) nie wynika z lenistwa jak powszechnie jest postrzegane. Często niewykonanie zadania w pracy może skutkować zwolnieniem.

Natomiast  badania psychologiczne pokazują, że jest to złożony problem związany z regulacją emocji, sposobem myślenia i funkcjonowaniem mózgu.

Po pierwsze – unikanie nieprzyjemnych emocji i związanych z nimi negatywnych myśli.

Jedną z najczęstszych przyczyn prokrastynacji jest chęć uniknięcia dyskomfortu. Jeśli zadanie wydaje się trudne, nudne lub stresujące, mózg wybiera czynności, które przynoszą natychmiastową ulgę i przyjemność.

W przypadku Ireny rozpoczęcie projektu wywołuje napięcie i obawę przed popełnieniem błędu. Dlatego zamiast pracować nad ważnym zadaniem, wybiera łatwiejsze czynności, które chwilowo poprawiają jej samopoczucie.

Po drugie – lęk przed porażką i często związany z lękiem perfekcjonizm.

Osoby, które chcą wykonać wszystko idealnie, często odkładają rozpoczęcie pracy. Myślą: „Zacznę wtedy, gdy będę miała więcej czasu, energii albo lepszy pomysł”.

Perfekcjonizm sprawia, że rozpoczęcie zadania wydaje się bardzo trudne. Paradoksalnie prowadzi to do gorszych efektów, ponieważ pozostaje coraz mniej czasu na wykonanie pracy.

Po trzecie – trudności z planowaniem i samokontrolą

Niektórym osobom trudno jest właściwie oszacować czas potrzebny na wykonanie zadania. Przeceniają ilość czasu, którą będą mieć w przyszłości, a jednocześnie nie doceniają tego, ile obowiązków już na nich czeka.

Brak planu dnia, częste rozpraszacze oraz trudności z ustalaniem priorytetów powodują narastanie zaległości zarówno w pracy, jak i w życiu domowym.

Jak poradzić sobie z odwlekaniem? Trzy skuteczne rady

1. Zacznij od małego kroku

Jednym z najskuteczniejszych sposobów na pokonanie prokrastynacji jest rozpoczęcie pracy od bardzo małego i łatwego do wykonania działania. Zamiast stawiać sobie za cel ukończenie całego projektu, warto postanowić, że     zrobi się jaką część zadania.Badacz Gollwitzer wykazał, że konkretne rozpoczęcie działania oraz tworzenie planów typu „jeśli–to” znacząco zwiększa skuteczność realizacji celów (Gollwitzer, 1999). Z kolei badacz Timothy Pychyl podkreśla, że motywacja często pojawia się dopiero po rozpoczęciu pracy, a nie przed nią (Pychyl, 2013).

2. Dziel duże zadania na mniejsze etapy

Osoby, które odkładają obowiązki, często postrzegają duże zadania jako zbyt trudne lub przytłaczające.  Badania pokazują, że osiąganie małych celów zwiększa poczucie skuteczności i ułatwia samoregulację. W swojej metaanalizie Piers Steel wskazuje, że zmniejszenie złożoności zadania jest jedną z najbardziej skutecznych strategii ograniczania prokrastynacji (Steel, 2007).

3. Zaplanuj konkretny czas pracy i ogranicz rozpraszacze

Samo postanowienie, że „kiedyś wykonam to zadanie”, zwykle nie wystarcza.  Ograniczenie rozpraszaczy oraz stworzenie jasnego planu działania pomaga przerwać ten mechanizm (Sirois i Pychyl, 2013). Dodatkowo badacze Roy Baumeister i Todd Heatherton wskazują, że zmniejszenie liczby pokus w otoczeniu wspiera samokontrolę i zwiększa skuteczność realizacji zamierzonych działań (Baumeister i Heatherton, 1996).

Jeśli masz problem ,  wystarczy napisać do mnie, z chęcią pomogę - mój email- dobrycoach@wp.pl

Dziękuję pięknie, że czytacie mój blog, dziękuję za emaile.

Oprócz pisania bloga chciałabym moim Czytelnikom polecić zakupy na Allegro u Sarinoko. Tam ostatnio kupiłam cenną filiżankę Miśnia w bardzo dobrej cenie w licytacji i piękne kolczyki też w przystępnej cenie Wystarczy kliknąć na niebieski napis Sarinoko i obejrzeć piękne rzeczy... piękną biżuterię i wspaniałą porcelanę OTO LINK TRZEBA GO SKOPIOWAĆ LUB WPISAĆ W GOOGLE HASŁO SARINOKO To link do skopiowania https://allegro.pl/uzytkownik/SARINOKO  


niedziela, 19 lipca 2026

JAK UWOLNIĆ SIĘ OD PRZESZŁOŚCI, JAK PRZESTAĆ MYŚLEĆ O BOLESNEJ PRZESZŁOŚCI?

 

Jak uwolnić się od przeszłości? Kiedy wspomnienia nie pozwalają Ci żyć

„Dlaczego ciągle wracam do tego, co było?”

To jedno z najczęstszych pytań, jakie zadają sobie osoby, które doświadczyły rozstania, odrzucenia, krytyki lub niesprawiedliwego traktowania.

Poznaj historię Darii.

Daria ma 34 lata i pracuje w korporacji. Jest sumienna, odpowiedzialna i dobrze wykonuje swoją pracę. Z pozoru wszystko wygląda dobrze. Jednak każdego dnia nosi w sobie ciężar przeszłości.

Pierwsze bolesne wspomnienie dotyczy rozstania z Marcinem. W chwili zakończenia związku usłyszała od niego: „Jesteś głupia i niczym się nie interesujesz.” Choć od tamtego wydarzenia minęło już sporo czasu, te słowa nadal powracają. Daria wielokrotnie odtwarza tę scenę w swojej głowie i zastanawia się, czy rzeczywiście była niewystarczająca i czy jest faktycznie głupia?

Skąd niby ma znaleźć czas na czytanie np. o polityce, skoro po pracy jest zmęczona i jeszcze musiała zajmować się domem np. gotowaniem obiadu dla swojego chłopaka, sprzątaniem itp

Drugie wspomnienie związane jest z poprzednią pracą. Przez wiele miesięcy pracowała nawet po 12 godzin dziennie. Starała się ze wszystkich sił. Mimo ogromnego zaangażowania została nagle zwolniona. Na pożegnanie usłyszała od przełożonej, że „do niczego się nie nadajesz”, a w korporacji potrzebni są ludzie bardziej elastyczni i kreatywni.

Od tamtej pory każde nowe wyzwanie budzi w niej niepokój. Każdy drobny błąd przywołuje tamte słowa.

Czy historia Darii brzmi znajomo?

Jeżeli tak, chcę Ci powiedzieć jedno.

To nie przeszłość odbiera Ci spokój. To sposób, w jaki Twój umysł nauczył się do niej wracać.

Po pierwsze – pamiętaj, że cudze słowa nie definiują Twojej wartości

Ludzie często ranią innych pod wpływem emocji, własnych frustracji lub braku dojrzałości.

Czy ktoś, kto powiedział Ci, że jesteś beznadziejna, naprawdę zna całą prawdę o Tobie?

Oczywiście, że nie.

To była jego opinia, wypowiedziana w konkretnym momencie. Nie fakt.

Twórca terapii poznawczej, prof. Aaron T. Beck, udowodnił, że to nie same wydarzenia wywołują nasze emocje, lecz przede wszystkim sposób, w jaki je interpretujemy. Kiedy zaczynamy wierzyć w krzywdzące słowa innych, stopniowo budujemy przekonania, które ograniczają nasze życie.

Po drugie – przestań odtwarzać ten sam film

Nasz mózg nie lubi niedokończonych historii.

Dlatego wraca do trudnych wydarzeń, próbując znaleźć odpowiedź na pytania:

"Dlaczego mnie to spotkało?"

"Co zrobiłam źle?"

Problem polega na tym, że takie analizowanie rzadko przynosi ulgę a może tylko przyczynić się do smutku i poczucia bezradności  bo przeszłości nie się zmienić

 Warto pamiętać, że psycholożka Susan Nolen-Hoeksema, która przez wiele lat badała zjawisko ruminacji (czyli uporczywego rozpamiętywania), wykazała, że ciągłe wracanie do bolesnych wydarzeń zwiększa ryzyko utrzymywania się obniżonego nastroju i utrudnia odzyskanie równowagi psychicznej. Samo wielokrotne analizowanie przeszłości nie rozwiązuje problemu – często sprawia, że cierpienie trwa dłużej.

Po trzecie – oddziel fakty od swoich przekonań

Faktem jest, że Daria została zwolniona.

Nie jest faktem, że do niczego się nie nadaje. To tylko opinia jej szefowej, która może wynikać z faktu, że szefowa jest nerwowa, pozbawiona empatii i kultury.

Faktem jest, że usłyszała przykre słowa.

Nie jest faktem, że są one prawdą.

To bardzo ważna różnica.

Warto zadać sobie pytanie:

Czy opieram swoje życie na faktach, czy na cudzych opiniach? Czy to co o Tobie ktoś powiedział ma  znaczenie?

Po czwarte – spójrz na siebie oczami, a nie oczami osób, które Cię zraniły

Dziś Daria pracuje w nowej firmie.

Codziennie wykonuje odpowiedzialne zadania.

Rozwija się zawodowo.

Zdobywa doświadczenie.

To najlepszy dowód na to, że tamte słowa nie były wyrokiem.

Jednak dopóki sama będzie w nie wierzyć, będą wpływały na jej decyzje i poczucie własnej wartości. Gdyby jednak znowu zaczęła myśleć o negatywnej przeszłość poczułaby ponownie smutek...

Po piąte – potraktuj siebie z życzliwością

Profesor Kristin Neff, światowej sławy badaczka samowspółczucia (self-compassion), pokazuje w swoich badaniach, że osoby, które po porażkach odnoszą się do siebie z większą życzliwością, lepiej radzą sobie ze stresem, rzadziej ulegają destrukcyjnej samokrytyce i szybciej odzyskują równowagę emocjonalną.

To nie oznacza usprawiedliwiania swoich błędów.

To oznacza rezygnację z ciągłego karania siebie za coś, czego już nie można zmienić.

Po szóste – Twój mózg potrafi się zmieniać

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu uważano, że mózg człowieka po osiągnięciu dorosłości przestaje się rozwijać.

Dziś wiemy, że jest inaczej.

Badania nad neuroplastycznością, prowadzone między innymi przez kanadyjskiego neurologa prof. Donalda Hebba, a później rozwijane przez wielu innych naukowców, pokazują, że mózg przez całe życie tworzy nowe połączenia nerwowe. Oznacza to, że możemy zmieniać utrwalone sposoby myślenia, reagowania i postrzegania siebie.

Nawet jeśli przez wiele lat nosiłeś w sobie przekonanie, że jesteś niewystarczający, nie oznacza to, że musi ono pozostać z Tobą na zawsze.

Nie pozwól, aby przeszłość pisała kolejne rozdziały Twojego życia

Nie możemy zmienić tego, co wydarzyło się kilka lat temu.

Możemy jednak zdecydować, czy tamte wydarzenia nadal będą kierowały naszym życiem.

Być może nosisz w sobie słowa wypowiedziane przez rodziców, partnera, nauczyciela lub przełożonego.

Być może od dawna uśmiechasz się na zewnątrz, a w środku wciąż czujesz ból.

Pamiętaj – nie musisz udowadniać swojej wartości osobom, które kiedyś Cię zraniły. Najważniejsze jest to, abyś sam lub sama zaczął w nią wierzyć.

Jeśli czujesz, że ten artykuł jest o Tobie…

Jeżeli podczas czytania rozpoznałeś swoje emocje, być może od dawna nosisz w sobie ciężar, którego nie musisz dźwigać samotnie.

Czasami szczera rozmowa z kimś, kto potrafi uważnie wysłuchać i pomóc spojrzeć na sytuację z innej perspektywy, staje się początkiem ważnej zmiany. Coaching nie zmienia przeszłości, ale może pomóc uporządkować myśli, lepiej zrozumieć własne przekonania i świadomie budować przyszłość.

Jeśli chciałbyś opowiedzieć swoją historię, napisać o swoim problemie,  zadać pytanie, warto do mnie napisać na dobrycoach@wp.pl

Być może właśnie ta wiadomość będzie pierwszym krokiem do życia, w którym przeszłość przestanie decydować o Twojej teraźniejszości.

Dziękuję że czytacie mój blog, dziękuję za emaile, czytam je wszystkie i uważnie...

Oprócz pisania bloga chciałabym moim Czytelnikom polecić zakupy na Allegro u Sarinoko. Tam ostatnio kupiłam cenną filiżankę Miśnia w bardzo dobrej cenie w licytacji i piękne kolczyki też w przystępnej cenie Wystarczy kliknąć na napis  Sarinoko i obejrzeć piękne rzeczy... piękną biżuterię i wspaniałą porcelanę OTO LINK TRZEBA GO SKOPIOWAĆ LUB WPISAĆ W GOOGLE HASŁO SARINOKO To link do skopiowania https://allegro.pl/uzytkownik/SARINOKO  

sobota, 4 lipca 2026

DLACZEGO W TOWARZYSTWIE CZUJESZ SIĘ NIEWIDZIALNA, POMIJANA, NIECIEKAWA?

 Dlaczego wszyscy rozmawiają z Magdą? Historia Anny, która każdego dnia czuła się niewidzialna... pomijana i nielubiana przez współpracowników...

Anna lubiła bardzo swoją pracę. Była sumienna, uprzejma i zawsze starała się pomagać innym. Nie należała do osób, które muszą być w centrum uwagi, ale marzyła o czymś bardzo prostym – chciała czuć, że jest częścią zespołu. Każdego dnia około południa pracownicy schodzili się do firmowej stołówki na lunch. Anna siadała przy stoliku razem z Magdą - koleżanką z pracy, z którą dobrze się dogadywała. To właśnie wtedy zaczynało się coś, co z dnia na dzień coraz bardziej ją bolało. Do stolika podchodzili kolejni współpracownicy. Pytali Magdę, jak minął jej weekend, wspominali wspólne projekty, żartowali i opowiadali o codziennych sprawach. Anna siedziała tuż obok. Słyszała każde słowo. Uśmiechała się, ale w środku czuła narastający smutek. Nikt nie pytał jej, jak się czuje. Nikt nie interesował się tym, co robiła po pracy, jakie ma zainteresowania. Coraz częściej miała wrażenie, że jest jedynie tłem dla rozmów innych ludzi.

Wracając do swojego biurka, zadawała sobie pytania, które zna wiele osób. Czy jestem nudna? Czy coś jest ze mną nie tak? Dlaczego nikt nie pyta mnie o zdanie? Dlaczego wszyscy wybierają właśnie Magdę? Co ma moja koleżanka w sobie, że przyciąga ludzi a czego ja nie mam?

Im częściej o tym myślała, tym bardziej zaczynała wierzyć, że problem tkwi w niej samej. Patrzyła na Magdę i widziała kobietę młodszą, bardziej pewną siebie i, jak jej się wydawało, ładniejszą i pod każdym względem lepszą. Doszła do wniosku, że właśnie dlatego wszyscy chcą z nią rozmawiać. Nie wiedziała jednak, że jej umysł zaczął tworzyć obraz rzeczywistości, który niekoniecznie miał wiele wspólnego z prawdą.

Psycholog Leon Festinger już dawno opisał zjawisko porównań społecznych. Udowodnił, że ludzie niemal automatycznie porównują się z osobami znajdującymi się najbliżej nich. Problem polega na tym, że zazwyczaj zestawiamy własne słabości z najmocniejszymi stronami drugiego człowieka. Anna widziała tylko to, że Magda jest często zagadywana przez współpracowników. Nie dostrzegała natomiast, że Magda pracowała w firmie 5 lat dłużej, uczestniczyła w większej liczbie projektów i od dawna budowała relacje z zespołem.  To ona pierwsza mówiła „dzień dobry”, pytała innych o samopoczucie i interesowała się ich życiem i jak ktoś miał z biura urodziny to Magda o tym pamiętała i przynosiła dla tej osoby słodycze. Warto pamiętać to właśnie, że takie codzienne rozmowy dobre relacje w pracy a nie sam wygląd człowieka.

Badania słynnego psychologa Roberta Zajonca dotyczące efektu częstej ekspozycji pokazują, że im częściej kontaktujemy się z daną osobą, tym bardziej ją lubimy. Nie chodzi o spektakularne rozmowy czy wyjątkowe wydarzenia. Wystarczą krótkie, codzienne interakcje, aby między ludźmi zaczęło rodzić się zaufanie i sympatia. Anna nie wiedziała o tym mechanizmie, dlatego błędnie uznała, że o wszystkim decyduje uroda lub wiek.

Najbardziej bolało ją jednak coś zupełnie innego. Zaczęła wierzyć, że skoro inni rozmawiają z Magdą, a nie z nią, to znaczy, że jest nieważna. Z każdym dniem podczas lunchu stawała się coraz cichsza. Coraz rzadziej patrzyła ludziom w oczy. Przestawała zabierać głos i czekała, aż ktoś pierwszy się odezwie. Psychologowie nazywają takie zjawisko samospełniającą się przepowiednią. Jeżeli człowiek jest przekonany, że zostanie pominięty, często nieświadomie zaczyna zachowywać się w sposób, który utrudnia innym nawiązanie kontaktu. Współpracownicy mogli odbierać Annę jako osobę, która nie ma ochoty rozmawiać, choć w rzeczywistości bardzo pragnęła, aby ktoś ją zauważył.

Co mogłaby zrobić? 

Po pierwsze, przestać oceniać swoją wartość przez pryzmat popularności Magdy. To, że ktoś częściej prowadzi rozmowy z jedną osobą, nie oznacza, że druga jest mniej interesująca. Relacje rozwijają się z różnych powodów – wspólnych doświadczeń, podobnych zainteresowań czy po prostu dłuższej znajomości.

 Po drugie, warto zacząć wykonywać niewielkie kroki. Nie trzeba od razu stawać się duszą towarzystwa. Wystarczy zapytać współpracownika o projekt, pochwalić czyjąś prezentację, zainteresować się hobby kolegi lub skomentować wydarzenia z życia firmy. Tak właśnie rodzą się codzienne relacje i może wyniknąć nawet z tego przyjaźń. To jednak wymaga wysiłku, pokonania dużego lęku przed odrzuceniem. 

Po trzecie, dobrze jest przyjrzeć się własnym myślom. Kiedy Anna mówi sobie: „Jestem niewidzialna”, powinna zadać sobie pytanie: „Czy naprawdę mam na to dowody?”. Być może rano ktoś się z nią przywitał, koleżanka poprosiła ją o pomoc albo przełożony pochwalił jej pracę. Nasz mózg znacznie silniej zapamiętuje sytuacje bolesne niż neutralne, dlatego łatwo tworzy przekonanie, że jesteśmy ignorowani przez wszystkich.

Warto również pamiętać, że relacje nie powstają w ciągu jednego dnia. Badania psychologa Johna A. Halla pokazują, że przyjaźń i poczucie bliskości wymagają wielu godzin wspólnie spędzonego czasu oraz licznych, krótkich interakcji. Nie trzeba być najbardziej rozmowną osobą w firmie, aby zbudować dobre relacje. Często wystarczy życzliwość, cierpliwość i autentyczne zainteresowanie drugim człowiekiem.

Historia Anny pokazuje coś niezwykle ważnego. Czasami największym przeciwnikiem nie są inni ludzie, lecz nasze własne przekonania. Gdy uwierzymy, że jesteśmy niewidzialni, zaczynamy zachowywać się tak, jakbyśmy naprawdę znikali z pola widzenia. Tymczasem większość ludzi nie odrzuca nas świadomie. Po prostu nie zawsze zauważa sygnały, że chcemy nawiązać kontakt. Anna nie musi być młodsza ani bardziej podobna do Magdy. Nie musi nikogo udawać ani z nikim rywalizować. Najtrwalsze relacje rodzą się nie z popularności, lecz z autentyczności, życzliwości i najważniejsze z .... cierpliwości.  Tworzenie relacji trwa, nie powstaje się z 1 dzień.  

Badania naukowe potwierdzające opisane zjawiska obejmują teorię porównań społecznych Leona Festingera (1954), efekt częstej ekspozycji Roberta Zajonca (1968), badania Johna A. Halla (2019) dotyczące powstawania przyjaźni oraz prace Marka R. Leary'ego nad potrzebą przynależności i wpływem akceptacji społecznej na samoocenę. Wszystkie one pokazują, że poczucie bycia niewidzialnym nie musi oznaczać rzeczywistego odrzucenia. Często jest wynikiem sposobu, w jaki interpretujemy zachowanie innych ludzi. Na szczęście tę perspektywę można zmienić, a wraz z nią zmienia się także sposób budowania relacji z otoczeniem...

Na ten temat jeszcze napiszę...

Dziękuję że odwiedzacie mój blog.

Jeśli masz problem warto do mnie napisać dobrycoach@wp.pl

Dziękuję że czytacie mój blog, dziękuję za emaile, czytam je wszystkie i uważnie...

Oprócz pisania bloga chciałabym moim Czytelnikom polecić zakupy na Allegro Sarinoko. Tam ostatnio kupiłam cenną filiżankę Miśnia w bardzo dobrej cenie w licytacji i piękne kolczyki też w przystępnej cenie Wystarczy kliknąć na napis  Sarinoko i obejrzeć piękne rzeczy... piękną biżuterię i wspaniałą porcelanę OTO LINK TRZEBA GO SKOPIOWAĆ LUB WPISAĆ W GOOGLE HASŁO SARINOKO To link do skopiowania https://allegro.pl/uzytkownik/SARINOKO  

niedziela, 28 czerwca 2026

GDY NIE MOŻESZ POZNAĆ PASUJĄCEGO DO CIEBIE MĘŻCZYZNY CZY PASUJĄCEJ DO CIEBIE KOBIETY?

 Dlaczego nie poznajesz wartościowych mężczyzn?

 Historia Renaty

Renata ma 34 lata. Jest atrakcyjną, inteligentną kobietą i od kilku lat pracuje w międzynarodowym koncernie kosmetycznym. Lubi swoją pracę, rozwija się zawodowo i jest niezależna finansowo. Jest tylko jeden problem – od dłuższego czasu nie może poznać partnera, z którym mogłaby stworzyć szczęśliwy, trwały związek.

W pracy są praktycznie same kobiety.
Do klubów nie lubię chodzić, a jeśli już pójdę, spotykam mężczyzn zainteresowanych jedynie przelotną znajomością.
Mam wrażenie, że wszyscy wartościowi mężczyźni są już zajęci.

Brzmi znajomo?

Takich historii słyszę bardzo wiele. Problem nie polega jednak na tym, że wartościowych mężczyzn nie ma. Problem polega na tym, że często szukamy ich w miejscach, które statystycznie nie sprzyjają budowaniu trwałych relacji lub nieświadomie ograniczamy swoje możliwości poprzez własne przekonania.

Po pierwsze – zastanów się, gdzie naprawdę możesz poznać odpowiedniego partnera

Psychologowie od lat badają, gdzie najczęściej rodzą się trwałe związki. Okazuje się, że większość par poznaje się dzięki wspólnym aktywnościom, znajomym, zainteresowaniom, pracy lub za pośrednictwem internetu, a nie podczas imprez czy w klubach.

Jeżeli pracujesz w środowisku, gdzie niemal wszystkie osoby są tej samej płci, naturalnie liczba okazji do poznania potencjalnego partnera jest znacznie mniejsza.

To nie znaczy, że ktoś  ma pecha. Oznacza jedynie, że warto świadomie zwiększyć liczbę okazji do poznawania nowych ludzi

Im większa liczba nowych kontaktów społecznych, tym większe prawdopodobieństwo spotkania osoby, z którą będziesz nadawać na podobnych falach i tutaj może powstać problem bo np. po pracy nie masz energii aby kogoś poznawać. Tutaj przypada się pomoc dobrego coacha, który opracuje plan gdzie poznać, jak znaleźć motywację i energię do zmiany swojego  życia...

Po drugie – nie oceniaj wszystkich mężczyzn na podstawie kilku doświadczeń

Renata mówi:

„Mężczyźni w klubach chcą tylko przygód.”

Być może tak właśnie było w jej doświadczeniu. To że opisywana wyżej Renata w modnych warszawskich klubach spotkała się z jednoznacznymi propozycjami nie oznacza, że nie ma dobrych porządnych mężczyzn, którzy chcą się związać z kobietą na stałe.

Psychologia poznawcza opisuje zjawisko zwane nadmiernym uogólnianiem. Polega ono na wyciąganiu ogólnych wniosków na podstawie niewielkiej liczby doświadczeń.

Kilka nieudanych randek może prowadzić do powstania negatywnych przekonań np.

  • „wszyscy mężczyźni są tacy sami”,
  • „nie ma już wartościowych facetów”,
  • „wszyscy dobrzy są zajęci”.

To jednak nie są fakty, lecz interpretacje. Czasem w gronie naszych znajomych nie ma szczęśliwych par, nie ma wartościowych mężczyzn czy kobiet- stąd takie poglądy na ten temat.

Badania pokazują, że nasze przekonania wpływają na sposób postrzegania rzeczywistości. Jeśli jesteśmy przekonani, że spotkamy osoby niegodne zaufania, częściej zauważamy zachowania potwierdzające tę tezę, a pomijamy informacje, które jej przeczą. Psychologowie nazywają to efektem potwierdzenia (confirmation bias).

Po trzecie – zwróć uwagę na swoje przekonania o związkach

W gabinecie często słyszę zdania:

  • „Nie ma ciekawych mężczyzn.”
  • „Mężczyźni to świnie.”
  • „Każdy zdradza.”
  • „Wszyscy wartościowi są już żonaci.”
  • „Jeżeli ma ponad 35 lat i jest sam, to na pewno jest z nim coś nie tak.”

Takie przekonania nie tylko pogarszają nastrój. One wpływają również na zachowanie.

Jeżeli z góry zakładamy, że druga osoba nas zawiedzie, stajemy się bardziej nieufni, zdystansowani i ostrożni. Paradoksalnie utrudnia to budowanie bliskości.

Badania nad samospełniającą się przepowiednią pokazują, że nasze oczekiwania mogą wpływać na sposób, w jaki zachowujemy się wobec innych, a tym samym zwiększać prawdopodobieństwo uzyskania właśnie takich rezultatów, jakich się obawialiśmy.

Po czwarte – wartościowi mężczyźni istnieją

To, że ich nie spotkałaś, nie oznacza, że ich nie ma.

Równie wielu mężczyzn mówi dziś:

  • „Nie mogę poznać normalnej kobiety.”
  • „Większość chce tylko zabawy.”
  • „Wszystkie są już zajęte.”

Obie strony często mają podobne obawy i podobne doświadczenia.

Nie chodzi więc o brak wartościowych ludzi, lecz o to, że osoby szukające poważnego związku nie zawsze trafiają na siebie we właściwym czasie i miejscu.

Po piąte – zwiększaj swoje szanse zamiast czekać

Psychologowie podkreślają znaczenie efektu ekspozycji. Im częściej spotykamy nowych ludzi i przebywamy w różnych środowiskach, tym większa szansa na nawiązanie relacji.


Podsumowanie

Renata nie ma problemu dlatego, że jest z nią coś nie tak.

Nie ma również dowodów na to, że wszyscy wartościowi mężczyźni zniknęli.

Jej sytuacja wynika z połączenia kilku czynników: środowiska pracy, ograniczonej liczby okazji do poznawania nowych osób, doświadczeń z niewłaściwych miejsc oraz przekonań, które z czasem zaczęły wpływać na sposób postrzegania mężczyzn.

Jeśli chcesz zwiększyć swoje szanse na szczęśliwy związek, zacznij od dwóch rzeczy: poszerz krąg ludzi, których poznajesz, i przyjrzyj się przekonaniom, które nosisz w swojej głowie. Być może to właśnie one – bardziej niż brak odpowiednich mężczyzn – stoją dziś na drodze do miłości.

Na ten ważny temat jeszcze napiszę.

Jeśli masz problem ,  wystarczy napisać do mnie, z chęcią pomogę - mój email- dobrycoach@wp.pl

Dziękuję że czytacie mój blog, dziękuję za emaile.

Oprócz pisania bloga chciałabym moim Czytelnikom polecić zakupy na AllegroSarinoko. Tam ostatnio kupiłam cenną filiżankę Miśnia w bardzo dobrej cenie w licytacji i piękne kolczyki też w przystępnej cenie Wystarczy kliknąć na niebieski napis Sarinoko i obejrzeć piękne rzeczy... piękną biżuterię i wspaniałą porcelanę OTO LINK TRZEBA GO SKOPIOWAĆ LUB WPISAĆ W GOOGLE HASŁO SARINOKO To link do skopiowania https://allegro.pl/uzytkownik/SARINOKO  


sobota, 20 czerwca 2026

JAK BYĆ ASERTYWNYM W PRACY?

 

Jak być asertywnym w pracy i w domu? Historia Kamili, która nauczyła się mówić „nie”.

Kamila ma 39 lat i pracuje w dziale handlowym dużej firmy. Od lat jest postrzegana jako osoba odpowiedzialna, sumienna i zawsze gotowa do pomocy i prawie nigdy nie odmawia jak ktoś współpracowników prosi ją o pomoc. Jej przełożona wie, że można na niej polegać niemal w każdej sytuacji. Gdy pojawia się pilny projekt, Kamila zostaje po godzinach. Kiedy szefowa potrzebuje pracownika na nagły wyjazd służbowy do Krakowa, również zgadza się bez większego zastanowienia, nawet jeśli koliduje to z jej prywatnymi planami. Z biegiem czasu takie sytuacje zaczęły zdarzać się coraz częściej. Kamila czuła zmęczenie, frustrację i coraz częściej miała wrażenie, że jej potrzeby schodzą na dalszy plan. Mimo to nadal nie potrafiła powiedzieć „nie”.

Podobny problem pojawiał się również w jej życiu prywatnym. Teściowa regularnie prosiła ją o różnego rodzaju przysługi. Gdy wyjeżdżała, Kamila opiekowała się jej kotami. W inne weekendy pomagała w zakupach, odbierała paczki lub zajmowała się sprawami, które teściowa mogłaby załatwić samodzielnie. Ponieważ Kamila niemal nigdy nie odmawiała, teściowa przyzwyczaiła się do tego, że zawsze może liczyć na jej pomoc. W rezultacie weekendy, które miały być czasem odpoczynku i regeneracji, stawały się kolejnym źródłem obowiązków.

Historia Kamili nie jest wyjątkowa. Wielu ludzi wychowano w przekonaniu, że dobry człowiek powinien być zawsze pomocny, uprzejmy i gotowy do poświęceń. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy troska o innych odbywa się kosztem własnego zdrowia, czasu i dobrostanu psychicznego. Psychologowie określają asertywność jako umiejętność wyrażania własnych potrzeb, opinii i granic w sposób stanowczy, ale jednocześnie pełen szacunku wobec innych osób. Nie jest to ani agresja, ani egoizm. Asertywność oznacza uznanie, że nasze potrzeby są równie ważne jak potrzeby ludzi wokół nas...

Badania naukowe prowadzone w obszarze psychologii zdrowia i psychologii pracy pokazują, że osoby potrafiące zachowywać się asertywnie odczuwają mniejszy poziom stresu, rzadziej doświadczają wypalenia zawodowego oraz cieszą się wyższą samooceną. Naukowcy zauważyli również, że chroniczne podporządkowywanie się oczekiwaniom innych może prowadzić do przeciążenia emocjonalnego, poczucia bezradności oraz narastającej frustracji a czasami może też do depresji. Dzieje się tak dlatego, że człowiek, który stale rezygnuje z własnych potrzeb, stopniowo traci poczucie wpływu na własne życie.

Przełom dla Kamili nastąpił wtedy, gdy zaczęła rozumieć, że odmowa nie oznacza braku szacunku. Zamiast automatycznie zgadzać się na każdą prośbę szefowej, zaczęła zastanawiać się, czy rzeczywiście może i chce podjąć się dodatkowych obowiązków. Kiedy pewnego dnia została poproszona o pozostanie po godzinach, odpowiedziała spokojnie, że ma już zaplanowane obowiązki prywatne i nie będzie mogła zostać dłużej. Ku swojemu zaskoczeniu nie spotkała się z krytyką ani gniewem. Szefowa po prostu znalazła inne rozwiązanie. Podobnie było w przypadku wyjazdu służbowego do Krakowa. Kamila poinformowała, że ma wcześniej ustalone zobowiązania i tym razem nie może uczestniczyć w delegacji. Choć odczuwała pewien dyskomfort, zrozumiała, że ma prawo chronić swój czas prywatny.

 Niestety wiele szefowych i szefów nie wykazuje ani zrozumienia ani kultury osobistej i w tym przypadku trzeba inaczej postępować...W przypadku Kamili wystarczyła stanowcza odmowa, którą ona powtórzyła 2 razy a w przypadku innych szefów, szefowych to może nie wystarczyć i trzeba opracować inną strategię.

 Wracając do historii Kamili, u niej zmiany zaczęły pojawiać się również w relacjach rodzinnych. Gdy teściowa kolejny raz poprosiła ją o opiekę nad kotami podczas weekendowego wyjazdu, Kamila odpowiedziała uprzejmie, ale stanowczo, że potrzebuje tego czasu dla siebie i swojej rodziny. Początkowo obawiała się niezadowolenia ze strony teściowej, jednak szybko zauważyła, że świat się nie zawalił. Teściowa znalazła inne rozwiązanie, a Kamila po raz pierwszy od dawna mogła spędzić spokojny weekend bez dodatkowych zobowiązań.

Psychologowie podkreślają, że jednym z najważniejszych elementów asertywności jest umiejętność tolerowania chwilowego dyskomfortu. Osoby, które przez lata stawiały potrzeby innych ponad własne, często odczuwają poczucie winy, gdy zaczynają wyznaczać granice. Jest to naturalna reakcja wynikająca z dawnych przyzwyczajeń. Badania pokazują jednak, że regularne ćwiczenie zachowań asertywnych prowadzi do stopniowego wzrostu pewności siebie i poprawy jakości relacji z innymi ludźmi. Co ciekawe, większość osób znacznie szybciej akceptuje nasze granice, niż się tego spodziewamy.

Po kilku miesiącach pracy nad sobą Kamila zauważyła, że jest spokojniejsza, mniej zestresowana i bardziej zadowolona z życia. Nie przestała pomagać innym, ale zaczęła robić to świadomie, a nie z poczucia obowiązku czy lęku przed odmową. Odkryła, że można być życzliwym i pomocnym człowiekiem, nie rezygnując jednocześnie z własnych potrzeb. Jej relacje z szefową i teściową nie pogorszyły się. Wręcz przeciwnie – inni zaczęli bardziej szanować jej czas i decyzje.

Historia Kamili pokazuje, że asertywność nie polega na walce z ludźmi ani na stawianiu siebie ponad innymi. Jest umiejętnością budowania zdrowych granic i dbania o własny dobrostan. Każdy z nas ma prawo powiedzieć „nie”, gdy jakaś prośba narusza nasze potrzeby, plany lub wartości. Czasami jedno spokojne, uprzejme, ale stanowcze „nie” może stać się początkiem wielkiej zmiany prowadzącej do bardziej satysfakcjonującego i spokojnego życia.

Na ten ważny temat jeszcze napiszę.

Jeśli masz problem warto do mnie napisać - dobrycoach@wp.pl

Dziękuję że czytacie mój blog, dziękuję za emaile.

Oprócz pisania bloga chciałabym moim Czytelnikom polecić zakupy na Allegro u Sarinoko. Tam ostatnio kupiłam cenną filiżankę Miśnia w bardzo dobrej cenie w licytacji i piękne kolczyki też w przystępnej cenie Wystarczy kliknąć na niebieski napis Sarinoko i obejrzeć piękne rzeczy... piękną biżuterię i wspaniałą porcelanę OTO LINK TRZEBA GO SKOPIOWAĆ LUB WPISAĆ W GOOGLE HASŁO SARINOKO To link do skopiowania https://allegro.pl/uzytkownik/SARINOKO